Kiedy się mieszka w bliskiej odległości od danego miejsca w rezultacie okazuje się ono koszmarnie dalekie. Berlin dla nas jest na wyciągnięcie ręki, a przez 35 lat nie znalazłam nawet chwili aby go poznać. Przykre, niestety prawdziwe. Cóż, czas nadrobić te poważne zaległości. Szybka akcja, kilka stron z zakwaterowaniem przejrzanych w necie, no i wniosek jeden – zakupy grupowe naprawdę świetnie sprawdzają się w sytuacjach, kiedy potrzebujesz szybko, tanio i w miarę w przyzwoitych warunkach znaleźć wygodne łóżko i to najlepiej ze śniadaniem. Rezerwacja online, płatność i po sprawie. Jest gdzie spać. Czas spakować walizki.

DSC_0253

DEUTSCHE POST

DSC_0250

ULICE.BERLIN

DSC_0252

CENTRUM.BERLIN

 

BERLIN

BERLIN

 

 

 

 

 

 

 

Tym razem jedziemy w trójkę. Julcia, nasz nowy i najważniejszy członek rodzinnych podróży oczywiście zajmuje najwięcej miejsca w walizce, więc nam pozostaje jedynie zabrać bieliznę i szczoteczki, no i ruszyć w drogę. Po drodze kawa i ciastka. I już witamy się z gąską. Berlin przed nami. I wielkie WOW!!!. Pięknie!!! I wszędzie te ogromne szklane domy. Czuję się jak mróweczka, jak szara myszka. Jakby to był zwyczajnie inny świat. Chociaż tak dobrze mi znany. Te wszystkie stare budynki, ociekające swoją monumentalną siłą, potęgą architektury, sztukaterią i prostotą jednocześnie. Wtopione w nowoczesny design.

Chcę już upajać się widokiem ulic tego niebanalnego miasta. Ale Julcia, trzeba siusiu, pieluchę zmienić, obiad zorganizować… Oj, zmieniły się priorytety, zmieniły!!!

Hotel, okazało się, że jest  w centrum miasta, to duży plus, zwłasza kiedy podróżuje się z małym dzieckiem. Całkiem przyjemny pokoik i nawet drinki powitalne były. Czasami tanio wcale nie musi oznaczać źle.

DSC_0334

BERLIN

DSC_0310

MUR BERLIŃSKI

DSC_0312

CHARLIE POINT. BERLIN

 

Ruszamy w miasto, szybkie rozeznanie, daje nam obraz tego, że 2 dni to wcale nie tak dużo czasu aby poznać Berlin. W podróżowaniu z dzieckiem można doszukać się kilku plusów. Po pierwsze, oszczędzasz nogi. Kupujesz bilet na autobus, który w japońskim tempie przewiezie cię po ulicach miasta, po krótce objaśniając co widać po prawej a co po lewej stronie. Jeśli jesteś do tego zwinny, uda Ci się nawet pstryknąć fotkę. A w domu na kompie przejrzeć zdjęcia i atrakcje, które rzekomo udało Ci się zobaczyć. Jeden plus tego wszystkiego, że autobus zatrzymuje się przy wszystkich najważniejszych punktach programu, można wysiąść, pooddychać i nacieszyć oko widokiem, po czym następnie wskoczyć do kolejnego autobusu i pomknąć dalej. Dzięki temu mamy realną szansę obejrzeć wszystkie zabytki w Berlinie. Gdyby nie Julcia, pewnie szkoda by nam było wydać 15euro/osoba za taki luksus. A tak tyłek wygodnie spoczywa na siedzeniu, odcisków na nogach brak. All inclusive. Zwiedzamy.Obowiązkowe punkty programu: Brama Brandenburska, Mur Berliński, Reichstag, Dworzec ZOO.

DSC_0314

MUR.BERLIN

DSC_0315

FRAGMENTY MURU BERLIŃSKIEGO

 

KAWAŁKI MURU.BERLIN

KAWAŁKI MURU.BERL

 

W Berlinie dla mnie, jest podobnie jak w Londynie czy Paryżu. Wielki świat. Kulturalnie rzecz jasna, prawdę mówiąc wstyd się przyznać, ale lata świtlne przede mną. CZasami chciałbym móc się zapomnieć i oddać w wir pędzącej metropolii i gnać ile sił, bez opamiętania. Chłonąć Berlin jak gąbka wodę. Przesiąkać nim na wskroś. Kochać i śnić. PUK,PUK,PUK!!! No tak, zapomniałabym, ja jestem małą szarą myszką, która najbezpieczniej czuje się w swoim domu, domu na wsi.

DSC_0408 DSC_0404 DSC_0377 DSC_0394 DSC_0362 DSC_0402 DSC_0399DSC_0393 DSC_0260

Mimo tego, polecam każdemu, zachłysnąć się chociażby tak jak my, tylko przez 2 dni, wielkim szklanym BERLINEM.

k.