Temperatura za oknem sięga zenitu, termometr wskazuje 34 stopnie w cieniu ? a ja zamierzam właśnie włączyć piekarnik, żeby upiec jedno z moich pierwszych letnich ciast ;-(  Wariatka!!!

Lepiej spakować koc i okulary i zaszyć się gdzieś w cieniu nadmorskich wydm  z książką, nawet kucharską  to na pewno dużo lepszy pomysł niż zagniatanie, wałkowanie i pieczenie w 180 stopniach swojego pierwszego ciasta!!!

No dobra, a gdzie w tym wszystkim kompromis???

Już wiem, sernik na zimno!!! Łatwizna!!!

Ale chyba nie do końca dla mnie;-(

Zaraz, zaraz ale co ja do tego potrzebuję?? Biszkopty, śmietana słodka i gęsta, jakieś jogurty albo serki waniliowe, użyję też laski wanilii żeby ładnie pachniało i całej góry letnich owoców. A na wierzch obowiązkowo cukier puder. Mniam;-) Zabieram się do pracy.

Spód okrągłej formy do pieczenia wykładam starannie biszkoptami, lekko nasączonymi w mleku z dodatkiem wanilii. Następnie ubijam śmietanę i dodaję do niej 2 jogurty o smaku truskawkowej pannacoty. Przekładam masę na biszkopty i wstawiam do lodówki na jakieś 2 godziny. Po godzinie na wierzch dorzucam owoce, truskawki i dalej schładzam.

I już nie mogę się doczekać kiedy z kawałkiem mojego przyjemnie chłodnego ciasta zasiądę w moim letnim ogrodzie.

Zatopię stopy w trawie i będę delektować się słodyczą kremu i soczystością truskawek.
 

Przydałaby się do tego tylko lemoniada, taka  z limonką i miętą. Ale o tym  napiszę następnym razem.

smacznego

k.