W górach z naprawdę małym dzieckiem

Niemożliwe byłoby zostawić małego brzdąca pod opieką babci i samemu wybrać się na wycieczkę w góry. Dla malucha wyprawa w góry też może być ciekawa. Na pewno nie jest dla niego tak męcząca jak dla taty czy mamy, którzy go dźwigają na swoich plecach;-)

Julia rozpoczęła swoją górską przygodę w Tatrach mając zaledwie 4 miesiące. Zaczęło się zwyczajnie od podróży w głębokim wózku. Rekreacyjnie przemierzyła szlak z Kuźnic do Morskiego Oka, zaliczyła Dolinę Kościeliską i porwała się na Dolinę Białego ? tutaj niestety rodzice polegli  i to chyba głównie ze względu na brak nosidełka.

No właśnie, jak to jest z tymi nosidełkami. Wygodne, czy nie wygodne dla dzieci? Bezpieczne, czy może nie? Tylu ilu jest producentów nosidełek, zadowolonych rodziców i tych sceptycznie nastawionych tyle jest i opinii na ten temat. Ja przestudiowałam fora internetowe, po których tylko rozbolała mnie głowa a w niej mętlik powstał na całego.

Nie ma to jak w praktyce sprawdzić i przekonać się samemu co jest dobre a co nie.

Pierwszego dnia pobytu udaliśmy się do specjalistycznego sklepu sprzedającego wszelkiego rodzaju nosidełka dla dzieci. Posadziliśmy w nich naszą córcię i gołym okiem widać było, że w tym momencie jej życia (4 m-ce) , żadne ale to absolutnie żadne nosidełko nie jest wygodne i tym samym bezpieczne dla naszej córci. Nosidełka kangurki, może i fajne ale w przydomowej przestrzeni, na krótką chwilę i już, większe wymagały odpowiedniej pionizacji, o którą u naszej pociechy było jeszcze trudno.

 

Dlatego wygrał ten wyścig wózek, głęboki wózek na pompowanych kołach, lekki, zwrotny, bezpieczny. Fakt, ograniczył do maksimum teren naszych wypraw, ale czego nie robi się dla dziecka;-) A i jak się później okazało i nam przysporzyło całkiem sporo pozytywnych doznań. Odświeżyliśmy nasze wspomnienia, które drzemały uśpione gdzieś głęboko. Warto wybrać się na spacer po górskich zdecydowanie prostych szlakach, bo jak się okazuje są one bogate w piękno przyrody.

I proponuję zmierzyć się z nimi samemu bez pomocy furmanek, meleksów czy innych kolejek.

Co warto wiedzieć wybierając się w góry z kilkumiesięcznym dzieckiem?

Po pierwsze mądrze zaplanować trasę wycieczki. Nie może ona zbytnio obciążać naszej pociechy, a i rodzicom uwierzcie mi też da się we znaki. Sprawdźmy jak wygląda szlak, czy czasem nie będzie wymagał od nas nadprzyrodzonych mocy. Koniecznie dobrze odczytajmy odległości na mapie. Pamiętajmy, że małe dziecko potrzebuje zaspokoić swoje podstawowe potrzeby: jedzenie, picie, toaletę, sen. Wszelkie niezbędne do tego środki należy zabrać ze sobą w odpowiednich ilościach. Ja w górach z moją córcią zabieram o 50% więcej wszystkiego niż zwykle;-)

Absolutnie należy zabezpieczyć malucha w odpowiednią odzież, pogoda w górach jak kobieta  zmienną jest. Przygotujmy zatem i coś cieplejszego i coś przyjemnie przewiewnego.  Nakrycie głowy w górach to podstawa!!! Warto pamiętać o środkach na komary albo moskitierze na wózek. W górach często przytrafia się deszcz, zabierzcie peleryny przeciwdeszczowe dla malucha/na wózek i koniecznie dla siebie.

Naszemu szkrabowi na pewno miło będzie jeśli zabierzemy ze sobą jego ulubionego misia przytulankę.

Podręczna apteczka , w której jest  środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy dla mojej córci. Nigdy dotąd na szlaku nie był nam potrzebny ale ja czuję się pewniej;-0 Ponadto naładowany telefon komórkowy i obowiązkowo zostawiam wiadomość najbliższym dokąd się w danym dniu wybieram.

A dla siebie zabieram wygodne buty i aparat;-)

I w drogę;-)

Szlak z Kuźnic do Morskiego Oka jest wyasfaltowany, dlatego śmiało można przemierzyć go z wózkiem. Jeśli nie mamy dość dobrej kondycji fizycznej, może okazać się dla nas bardzo wyczerpujący ze względu na odległość, 9km w jedną stronę. Przy czym nie zapominajmy, że będziemy pchać wózek z naszą pociechą. Oczywiście nie idziemy na wyścigi. W każdej chwili możemy przystanąć, zrobić sobie przerwę, odpocząć by znów ruszyć w górę. Tatrzański Park Narodowy zadbał o komfort turystów, przygotowując na szlaku ławeczki , kosze na śmieci i toalety. Spacerujemy w większości trasy w cieniu gór, ale momentami wychodzimy na zupełnie odsłoniętą od słońca przestrzeń, i tutaj warto pamiętać o czapce;-) Poza tym szlak jest mocno zatłoczony latem. Należy też uważać na konne zaprzęgi, które razem z nami pokonują trasę do Morskiego Oka. Sam odcinek 9 km do schroniska nie jest szczególnie widowiskowy. Za to przybywając na miejsce w piersi zapiera dech. Stoimy u podnóża Tatr, przed nami Mnich i Rysy i turkusowa odchłań wody Morskiego Oka. I gdyby nie fakt, że my tu dzisiaj z wózkiem, pewnie wdrapalibyśmy się chociaż nad Czarny Staw. Ale cóż, next time;-) Tym razem mamy ucztę w schronisku;-) Popijając herbatkę z sokiem z malin i cytryną upijamy się widokiem majestatycznych gór. Julcia śpi;) Chwila dla nas i dla gór, dla naszych oczu i uszu. Po chwili budzi się, źrenice powiększają się z wrażenia. Jej też zapiera dech w piersiach. Nie potrafi jeszcze nic powiedzieć, ale widzimy, że chłonie oczami otaczający ją krajobraz. Cieszę się jak dziecko, że jej też się tutaj podoba.

Szlak z Kir do schroniska Ornak, Doliną Kościeliską, w porównaniu z poprzednią wyprawą wydaje się pestką;-) 5 km w jedną stronę. Na przemiennie w cieniu i w ostrym słońcu. Widowiskowo. Formacje skalne po jednej stronie a po drugiej szum górskiego potoku. Przyjemnie. Połowa trasy płaska, idealna dla spacerujących z wózkiem. Druga część, odrobinę wyboista. Tutaj sprawdzi się wózek z dużymi pompowanymi kołami. Wózek z plastikowymi kółkami raczej sobie nie poradzi;-( W połowie trasy obowiązkowy przystanek przy strumyku. Lodowata woda ukoi nawet największe pragnienie. Jednak uwaga na gardło.  Leniwie wyciągamy kości w promieniach słońca okalającego polanę. Gdzieś nad nami fruwają pszczoły i motyle. Plusk wody koi nasze dusze. I to spojrzenie w stronę gór. Potęga. Ruszamy dalej, zaczyna się wyboiście, trochę trudniej mimo to wciąż przyjemnie. Śpiew ptaków towarzyszy nam przez całą drogę do schroniska. Jeszcze tylko pokonanie kilometrowej kolejki za herbatą i można spokojnie odpocząć  u podnóża Czerwonych Wierchów.

Góry z dzieckiem są naprawdę przyjemne. Spokojne i leniwe. Prawdziwy luksus dla zmęczonych rodziców.

Polecam

k.