Jak to u mnie jest ze sztuką kulinarną? Hmm, Ano marnie!

W rodzinnym domu pieczę nad kuchennym królestwem trzymała babcia, skrupulatnie nie wpuszczając nikogo w jej skromne progi. Łaskawie pozwalała delektować się zapachem, wyglądem i smakiem.

Może dlatego dziś, jem oczami, nosem i dopiero na końcu ustami.

Atmosferę kuchenną w moim domu pielęgnował dziadek. Od zawsze powtarzając, że podstawą są wspólne posiłki i ? rozmowa podczas nich. Pewnie dlatego kocham restauracje, bo wtedy jest czas na delektowanie się smakiem i czas na rozmowę z przyjaciółmi.

Moja historię kulinarną definiuje krótkie zdanie … co jest na obiad?

Dziś dopiero stawiam swoje pierwsze kroki w kuchni, samodzielnie próbując dorównać autorytetowi babci.

Potrafię ugotować wodę na herbatę, chociaż kawa nie zawsze uda mi się doskonale;-)Proste sałatki stanowią dziś szczyt moich kulinarnych popisów. Na mięsie się nie znam;-( Ciasta kocham jeść;-) A zupy często muszę miksować;-)

Mam zamiar udowodnić, że na naukę nigdy nie jest za późno i stać się nie tylko smakoszem ale i twórcą smakołyków kulinarnych.
Zapraszam.